RSS
środa, 24 lutego 2010
Rozmowa o Prawdzie część 17

Guru Nanak

 

Q:       Mistrzyni, czy słyszałaś o Guru Nanaku?

M: Tak.

Q:       Kiedy zaczynał nauczać, powiedział, że tylu jest mnichów i mniszek, i każdy się modli, oddaje Bogu cześć, na miliony sposobów, 24 godziny na dobę na tej ziemi wszyscy czczą Pana, a mimo to jednak, popatrz, jak niewielu jest tutaj mistrzów.

M: Tak, a ilu z nich jest w pełni oświeconych?

Q:       No więc dlaczego tak się dzieje? Dlaczego był tylko jeden Guru Nanak, chociaż miliony go czciły?

M: Tak, ludzie, którzy szczerze poświęcali się na różne sposoby i żyli w ascezie.

Q:       W ascezie, przez lata!

M: Tak samo Budda. Tylko jeden w epoce, najwyżej dwóch. Tylko jeden Jezus. Wszyscy czczą i modlą się do Boga, wierzą w Boga i poświęcają się na wszelkie sposoby, żeby zbliżyć się do Boga, lecz nikt tego nie może osiągnąć. Tylko Jezus. Tylko Budda. Jedynie Guru Nanak. Tylko tacy Mistrzowie jak oni.

Q:       Ale dlaczego? Czy jest to już z góry ustalone? Na przykład czy dlatego Guru Nanak osiągnął oświecenie i stał się założycielem religii Sikhów?

M: Tak.

Q:       A więc jest to z góry przeznaczone.

M: On został wybrany, wyznaczony przez Niebo. Zobacz, Guru Nanak gdy był dzieckiem, już był inny.

Q:       Był piękny, był święty.

M: No nie, nie tylko piękny. Otóż, kiedy spał pod drzewem i słońce się przesuwało, cień się nie przesuwał, ponieważ drzewo chciało osłaniać go, kiedy spał. Natomiast Jezus był współczujący już za młodu. Powiedział swojej matce, żeby oddała ubrania biednym. A kiedy ona wciąż wahała się, czy powinna oddać swoje ostatnie ubranie, powiedział: ,,Oddaj je”. Był wówczas dzieckiem. Z kolei Budda był wybitnie uzdolniony.

Q:       I małemu ptaszkowi ocalił życie.

M: Miał w sobie dużo litości. Ocalił życie małemu ptaszkowi i innym istotom. Oni są inni. Mówi się, że Budda był Bodhisattwą z Nieba Tushita. Nie był zwyczajnym człowiekiem. Urodził się w zwyczajny sposób, żeby zabrać zwyczajne istoty z powrotem do domu. To dlatego mówi się, że Jezus był Synem Nieba, Budda Bodhisattwą z Nieba Tushita, a Guru Nanak urodził się w Niebie. Nawet za młodu przejawiał cechy świętego. To nie tylko legenda, część z tego jest prawdą.

Q:       Ktoś mi opowiedział historię o tym, jak Guru Nanak pojechał do Mekki, położył się i wyciągnął swoje nogi w kierunku czarnego kamienia.

M: Tak, a jest to ich święte wyobrażenie Boga.

Q:       Nie dotykał tego kamienia. Wyciągnął nogi i skierował stopy w kierunku czarnego kamienia.

M: A jest on uważany za bardzo...

Q:       ...za bardzo święty kamień...

M: Tak i nikt nie powinien tego robić.

Q:       Właśnie. Wtedy jakiś człowiek podszedł do niego i powiedział: ,,Nie wolno ci wyciągać nóg w kierunku tego czarnego kamienia!” Na to Guru Nanak odrzekł: ,,Dobrze, więc weź moje nogi i połóż je tam, gdzie nie ma Boga.”

M: Tak, ponieważ skoro tam leży kamień, wszyscy uważają, że jest tam również i Bóg. On powiedział tak: ,,Pokaż mi więc miejsce, gdzie Boga nie ma, żebym mógł położyć tam nogi”. Wtedy wskazano mu drugą stronę, a on położył tam nogi, wtedy kamień przesunął się.

Q: Kamień się przesunął.

M: Tak, kamień się przesunął. Przesunął się wraz z jego stopami. Więc co chciałabyś wiedzieć?

Q:       Mówią też, że potrafił fruwać. Pewnego razu znajdował się w Arabii Saudyjskiej, czy gdzieś w tamtych stronach, i przyfrunął do Mekki. Czy to prawda? Razem ze swoim uczniem o imieniu Mardana, który grał i komponował muzykę razem z nim, i śpiewał dla Boga.

M: To może być prawdą, a może też nie być. Fruwania można się nauczyć.

Q:       Lewitacji?

 

~Supreme Master Ching Hai

 

00:18, pureocean
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 lutego 2010
Rozmowa o Prawdzie cześć 18

Fascynujący świat cudotwórczych mocy

 

M: Tak. Lecz gdy nauczysz się zbyt wiele, to potem jest tak jak w..., no wiesz, jak w książce Aleksandry...

Q:       Aleksandra Wielkiego? Jego masz na myśli? Aleksandra Wielkiego, który pojechał do Indii?

M: Nie, nie. Tę, która pojechała do Tybetu, Francuzkę.

Q:       Aha, wiem, Aleksandrę Neel.

M: Tak, Neel.

Q:       Znam ją. Tak, czytałam jej książki.

M: Kiedy pojechała do Tybetu...

Q:       Przebrana za mężczyznę, za biedaka.

M: W Himalajach widziała wielu ludzi, nagich mężczyzn. Na przykład widziała Tybetańczyków, których całe ciała okręcone były łańcuchami, żelaznymi łańcuchami, a kiedy gdzieś frunęli, to musieli zabierać te łańcuchy ze sobą, ponieważ zbyt długo praktykowali fruwanie i ich ciała stały się zbyt lekkie. Fruwaliby wiecznie bez tych łańcuchów. Tak więc musieli używać ich, żeby kontrolować własną wagę, żeby czasami zatrzymać się na ziemi i coś zjeść. Tak, i czasami słyszała: ,,Dzyń, dzyń, dzyń”. Rozumiecie, to był dźwięk łańcuchów, kiedy ktoś taki lądował na ziemi. (Śmiech). Więc jeżeli chcecie, to możecie pojechać do Tybetu i nauczyć się tego. Potrzeba wielu lat, żeby doskonale opanować tę sztukę latania.

Q:       Wiesz, lamowie zaprosili mnie na trzyletnie odosobnienie ,,tumo”, co oznacza umiejętność kumulacji ciepła, a ja powiedziałam: ,,Nie, a po co?” Nie miało to dla mnie żadnego sensu.

M: Mamy grzejniki. Mamy centralne ogrzewanie.

Q:       Mamy centralne ogrzewanie, a na dodatek mnie interesuje Bóg, poznanie Boga.

M: A nie ogrzewanie, tak? Chociaż wiesz, powinnaś była się tego nauczyć.

Q:       Po co?

M: Nie musiałabyś używać suszarek do ubrań. Mogłabyś suszyć swoje ubrania w kilka sekund. Bez potrzeby suszenia po praniu, to znaczy wkładania ubrań do suszarki. Tak, oszczędziłabyś pieniądze na suszeniu, to by było bardzo opłacalne.

Q:       Suszyłabym je na słońcu.

M: Ale wiesz co? W Tybecie nie ma słońca, więc tam oni tego potrzebują.

Q:       Tak, to prawda. Tam jest mróz.

M: Mróz, oooch! Wyobraź sobie, gdybyś miała rodzinę i wewnętrzny ogrzewacz, to cała rodzina mogłaby oszczędzić dużo pieniędzy, susząc ubrania na twoim ciele, ubrania całej rodziny. Po upraniu ubrań, rodzina mówiłaby ci tylko: ,,Ej ty, chodź tutaj, włóż to na siebie”. I wszystko byłoby suche w kilka sekund.

Q:       Ale ja bym zamarzła, siedząc trzy lata w Himalajach. To nie jest warte, żeby przez trzy lata marznąć.

M: To dlatego, bo nie nauczyłaś się ogrzewania tumo. Widziałam wielu joginów, którzy chodzili po zaśnieżonych górach Himalajów, nagich, z bosymi stopami, bez butów, bez niczego! A ich ciała były różowe i gorące.

~Supreme Master Ching Hai

 

19:01, pureocean
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 lutego 2010
Rozmowa o Prawdzie cześć 15

Wszyscy jesteśmy jednym

Q: A kiedy wszyscy razem zostaniemy wyzwoleni, to buddyści, hindusi, sikhowie, wyznawcy sufizmu, chrześcijanie, wszyscy tam będziemy razem?

M: Oczywiście. Religie nie istnieją. Tak naprawdę istnieją tylko nauki mistrzów, nauki, które pozostawili po sobie dawni mistrzowie.

Q: Jezus powiedział, że religie nie istnieją, to w jaki sposób się rozpoznamy? To znaczy, jak już wszyscy umrzemy, nie będzie już religii, nie będzie już ciała, i wtedy ...

M: Och, nie. Masz na myśli zwykłych ludzi czy inicjowanych?

Q: Inicjowanych.

M: Inicjowani pójdą wyżej z mistrzem. Po co miałabyś tam zostawać i pytać: ,,Ty jesteś sikhem? A czy ty jesteś chrześcijaninem?” Co za nonsens! My już teraz nie zadajemy takich pytań. Już teraz nie pytamy, dlaczego mielibyśmy później? Już teraz wiemy, że wszyscy jesteśmy jednym, dlaczego więc mielibyśmy o to pytać po śmierci, jesteś niemądra!

Q: W porządku, masz rację. W takim razie, co my tam razem w wieczności będziemy robić?

M: Uczyć się. Uczyć się tego, czego powinniśmy się nauczyć, aż osiągniemy poziom mistrza, aż zostaniemy mistrzem.

Q: Aha, więc mówisz, że jesteśmy zainicjowani, ale jeszcze nie jesteśmy oświeceni?

M: Jesteśmy oświeceni, ale nie tak doskonale oświeceni jak mistrz. Kiedy zapisujesz się na uniwersytet jako studentka, nie jesteś jeszcze profesorem na tym uniwersytecie ani jego absolwentką. Musisz się uczyć.

Q: Tak więc możemy zostać absolwentem, kiedy to ciało umrze?

M: Nie. Już teraz, możesz już teraz, jeśli masz wystarczająco... Ale nie każdy. Ci, którzy osiągają to w ciągu jednego życia, to tacy jak Budda, Jezus, Dziewczynka Smok czy Milarepa. Tak? Możesz być jedną z nich.

Q: Mogę? Wszyscy możemy! A ci którzy nie mogą, jak oni się uczą? Tam nie ma książek, prawda?

M: Nie. Mistrz ich będzie uczył odpowiednio do ich poziomu, później, kiedy opuszczą Ziemię. Mistrz ich nie opuści, aż do chwili, gdy staną się Buddą, to znaczy, aż zostaną Mistrzem.

Q: Czy tak jest naprawdę?

M: Tak.

Q: Nigdy nie opuszczają oni swoich dzieci?

M: Nie.

Q: Tak samo jak Jezus swoich owieczek? Wszystkich chrześcijan, którzy są prawdziwymi chrześcijanami, wszystkich, którzy za nim pójdą?

M: Nie, nie wszystkich chrześcijan, którzy żyją obecnie. Opiekuje się tylko tymi, których on uczył kiedy żył, aż staną się mistrzami. Wiesz, że prawdziwi chrześcijanie, to ci, którzy byli jego wyznawcami, kiedy żył. Prawdziwi buddyści to ci, którzy byli wyznawcami Buddy, kiedy ten żył. Prawdziwymi sikhami byli ci, którzy byli wyznawcami Mistrzów sikhijskich, kiedy ci żyli.

(Supreme Master Ching Hai)

00:37, pureocean
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 lutego 2010
Rozmowa o Prawdzie część 14

Dusza

Q: A teoria atmana? Budda powiedział, że w rzeczywistości duszy nie ma, Jezus jednak powiedział, że dusza istnieje.

M: To jest tak samo jak ktoś raz mówi, że Bóg istnieje, a potem mówi, że Boga nie ma. Rozumiesz? To jest ich sprawa. Nas to nawet nie powinno obchodzić. Mówili oni do różnych ludzi, do ludzi na różnych poziomach. Musieli używać różnych nazw.

Q: Tak. Budda też raz mówił, że dusza nie istnieje, a kiedy indziej, że dusza istnieje.

M: Tak. Mówił, że to jest ,,Wielkie Ja” lub: ,,Prawdziwy człowiek, prawdziwe ja”. Tak? To jest dusza. To jest to samo. On chciał jedynie zniszczyć przywiązanie ludzi do słów. Ludzie wyobrażają sobie duszę w ten sposób, jakby w czymś zawartą. Więc musiał to wyobrażenie zniszczyć. Powiedział: ,,Nie ma czegoś takiego. Jesteś tylko ty”.

Q: Tak więc, to co się reinkarnuje, to nie jest osobowość?

M: To są przyzwyczajenia, energia przyzwyczajeń. Sposób, w jaki myślimy, sposób, w jaki wszystko robimy, nasze oczekiwania. To wszystko staje się masą energii, która się reinkarnuje. Ale ponieważ istnieje dusza, energia myślenia, która jest zawarta w tej masie energii, musi ona razem z tym cierpieć. Jeśli dusza oderwie się od tej zamkniętej energii, już nie będzie musiała więcej cierpieć.

Q: To wtedy następuje iluminacja, kiedy ona się odrywa? Czy to jedyny sposób?

M: Tak.

Q: Dlaczego? Gdyż wtedy dusza nie jest przywiązana do tych nawyków?

M: Tak. Nikt nie uczy duszy, że jest niezależna, że nie musi wiecznie nieść ze sobą tego całego śmietnika, że nie musi wkładać na siebie tych ubrań, że może je podrzeć, że może je zrzucić i być wolna. Konieczne było, żeby przez jakiś czas ciągnęła za sobą ten śmietnik, ale nie może tego robić wiecznie. Na przykład, już o tym mówiłam, ale powiem jeszcze raz. Kiedy nurkujemy do morza, to musimy mieć ze sobą maskę i butlę z tlenem, ten cały obrzydliwy ekwipunek i ,,żabi kombinezon”. Ale w rzeczywistości tak nie wyglądamy. Musimy włożyć na siebie te wszystkie rzeczy, żeby móc zanurkować do morza, tamten świat jest inny, nie moglibyśmy tam przetrwać bez tego obrzydliwego sprzętu.

Tak więc, kiedy udajesz się w głąb morza, to po jakimś czasie musisz wrócić na powierzchnię. Jeśli byś tam została, zaczęłyby się kłopoty ze sprzętem. Jest on przeznaczony do tego, żeby ci pomagać, ale jeśli zostaniesz tam zbyt długo, to przywiążesz się do niego, chociaż będzie już zepsuty. Zaczną się kłopoty. Umrzesz, umrzesz z powodu przywiązania do tego ekwipunku. Powinnaś wrócić do góry, zamiast mówić: ,,Nie, nie. Mówisz, żebym wróciła do góry, ale jak mogłabym tam żyć bez butli z tlenem? Zawsze, przez cały czas, mam maskę i tlen, a ty mówisz mi, żebym powróciła na górę i je zdjęła. Jak mogłabym to zrobić? Nie, nie. Zostanę tutaj. Jak bez nich mogłabym pływać?” Nie wiesz, że kiedy wrócisz na ląd, to nie będziesz już musiała pływać. Nie będziesz potrzebowała tej maski i tlenu. Masz wszystko, czego potrzebujesz i jest to nawet piękniejsze. To słaby przykład, ale łatwy do zrozumienia. Gdyż do morza nurkujemy tylko na krótko i wciąż pamiętamy o życiu na ziemi. Ale kiedy nurkujemy do morza tego fizycznego istnienia, to trwa to wiele kolejnych żyć, i przywiązujemy się do tych wszystkich ryb w tym morzu cierpienia. Lubimy oglądać piękne scenerie morza i nie chcemy ponownie wracać na ląd. Wtedy nam się wydaje, że ten sprzęt jest nam niezbędny; ta butla z tlenem, która jest jak nasz mózg, czy nasze ciało fizyczne, które jest jak ,,żabi strój”, który wkładamy, kiedy chcemy zanurkować w zwyczajnym morzu. Kiedy mistrz mówi: ,,Zapomnij o ciele dla ducha. Nie musisz obawiać się śmierci. Zapomnij o rzeczach materialnych i pójdź za mną”, wy odpowiadacie: ,,Nie! Rzeczy materialne to wszystko co mam! Moja rodzina! Moi przyjaciele! Mój dom! Moje dzieci! (Śmiech). Moje konto w banku! Moja karta kredytowa! I tak dalej.” Tak! To wszystko jest niepotrzebne, kiedy udajemy się do nieba. Kiedy wychodzimy na ląd, musimy zdjąć maskę i butlę z tlenem. Inaczej umarlibyśmy. Tak. Już wkroczyliśmy na drogę do osiągnięcia poziomu świętych, i powoli musimy zdjąć tę maskę i butlę z tlenem, które przedtem były konieczne, ale teraz już nie są. Jednak niektórzy ludzie są przywiązani do swoich ubrań. To jest oczywiste. Nosili je zbyt długo, zaczęły one przylegać do ciała, i stały się ciepłe. Tacy ludzie mówią: ,,Tak jest mi dobrze, jest mi przyjemnie. Dlaczego miałbym je zdejmować?” Ale jeśli nie zdejmą ich we właściwym czasie, umrą. Butla z tlenem wystarcza jedynie na jakiś określony czas. Jeśli się do niej przywiążemy i kiedy wrócimy na ląd, nie będziemy oddychać normalnym tlenem, wtedy umrzemy przez ten niegdyś przydatny przedmiot.

Q: Mówisz, że umrą. Jezus powiedział: Niech martwi grzebią martwych. Czy to znaczy, że ci ludzie nigdy nie będą mieć życia duchowego, będąc w tym ciele, gdyż są przywiązani do tych wszystkich rzeczy? Do ubrań, do mebli, do samochodów, do pieniędzy?

M: Tak, tak. To dlatego Jezus powiedział: Niech martwi grzebią martwych. Bo nawet żywi są martwi. Martwi w sensie duchowym. Nie wierząc w mistrza, czy w inicjację przez mistrza, wszyscy jesteśmy martwi, ruszający się martwi. Jak by to powiedzieć? Chodzący martwi.

Q: Jeżeli ci, którzy umierają, już są martwi i nie mają duszy, to czy kiedy umierają, ich materia po prostu rozkłada się, a ich przyzwyczajenia pozostają i reinkarnują się ponownie?

M: Tak.

Q: Pozostali, którzy są na ścieżce duchowej, osoby, które służyły mistrzowi, które praktykowały, czciły i kochały Boga mają światło duchowe, ciało ze światła. Tak więc, kiedy one umierają, to ich ciało duchowe ze światła przechodzi poza przyzwyczajenia i przywiązania. I w ten sposób ciało duchowe przechodzi z mistrzem do wyższego poziomu?

M: Tak, tak. Tak właśnie jest.

Q: To dlatego mistrzowie tak bardzo chcą wydostać ludzi z tego bagna, jakim jest ciało ludzkie, gdyż to jest jedynie rozkładająca się materia?

M: Tak.

Q: Czy wobec tego istnieje między uczniami a mistrzem jakaś więź? W Indiach mówiono mi często, że jesteśmy ze swoim mistrzem przez wieki.

M: Tak! Dlatego Jezus powiedział: Nigdy was nie zostawię, ani was nie porzucę, aż do końca świata. Za życia Buddy jego uczniowie byli na różnych poziomach. Niektórzy osiągnęli wyzwolenie w ciągu jednego życia, inni w następnym, jeszcze inni mieli przed sobą cztery życia, byli też tacy, którzy mieli przed sobą jeszcze siedem żyć, zanim mogli zostać przez niego wyzwoleni. Ale ja już nie chcę wracać, tak więc chcę was wszystkich zabrać w tym życiu. (Oklaski).

- Supreme Master Ching Hai

23:27, pureocean
Link Dodaj komentarz »