Blog > Komentarze do wpisu
Rozmowy o Prawdzie część 23

Pieniądze, prezenty, a utrzymywanie wewnętrznej czystości

 

M: Jest jeszcze inna historia. W Indiach pewien mistrz miał pięciuset uczniów. Był to zwyczajny nauczyciel, żaden wysoki mistrz, lecz potrafił przewidywać przyszłość. Prawdopodobnie był to nauczyciel z drugiego poziomu. Więc zazwyczaj, kiedy szedł na jakieś przyjęcie, gdy go zapraszano, żeby złożyć mu ofiary, nigdy nie zabierał ze sobą swoich uczniów. Tak więc pewnego dnia uczniowie nie mogli już dłużej tego znieść. Powiedzieli do niego tak: ,,Mistrzu, zawsze sam chodzisz na przyjęcia. My tylko pracujemy i pracujemy, a ty nigdy nie pozwalasz nam na tę przyjemność. Jeśli i tym razem nas nie zabierzesz ze sobą, opuścimy cię”. No więc mistrz zabrał ich ze sobą. I od tego czasu zawsze ich ze sobą zabierał. Po tamtym życiu, ten mistrz odrodził się znowu jako czysty mnich, wyższej rangi, sławniejszy. Ale gdziekolwiek by nie poszedł, zawsze frunęło za nim 500 flamingów. To było tych 500 uczniów z poprzedniego życia, którzy nie mogli przyswoić zasług, pochodzących z ofiar otrzymywanych od ludzi, ponieważ nie starczyło im błogosławieństwa, nie byli wystarczająco czyści, nie mieli wystarczającej ilości zasług z praktykowania, żeby z nich korzystać. Tak, istnieją różnice między ludźmi, nie tylko między mistrzami a uczniami. Toteż uczę was, żebyście byli skromni, żebyście nie byli zachłanni i nie brali więcej, niż się wam należy. Żebyście nie wydawali więcej niż macie. Kiedy to jest konieczne, bierzemy, korzystamy z tego. Jeżeli nie, próbujemy tego nie robić. Bo inaczej możemy mieć kłopoty. Czasami możemy zachorować albo zapaść na nieuleczalną chorobę. Tak. Znam osobę, która praktykowała i zawsze starała się żyć na czyjś koszt, i zawsze miała biegunkę. To z powodu nieczystych ofiar. Czasami, kiedy przyjmujemy prezenty od innych ludzi, którzy nie są czyści, to również ma to na nas wpływ. Czasami nawet nie wiemy, że to na nas wpływa. Czujemy się tak, jakbyśmy byli coś winni jakiejś osobie lub innym ludziom. Czujemy się tak, jakbyśmy byli do nich przywiązani, i nie wiemy, dlaczego nie możemy odejść. Czasami tak jest. Stało się tak dlatego, bo przyjęliśmy od nich prezenty.

Q:       Jest taka historia o Guru Nanaku i dwóch ludziach, bogatym i biednym, którzy ofiarowali mu pieniądze. Lecz on przyjął tylko pieniądze od biednego. Zdenerwowało to bogatego, więc spytał Guru Nanaka: ,,Dlaczego nie przyjąłeś moich pieniędzy, dzięki którym mógłbyś zrobić tak wiele?”

M: Krew.

Q:       Guru Nanak dał każdemu z nich czapati. Następnie wziął czapati od bogatego, kiedy je ścisnął, wypłynęła z niego krew. A powodem była ciężka praca ludzi, których eksploatował bogaty. Potem wziął chapati od biednego człowieka i z niego wypłynęło mleko. Czy to dlatego, na przykład, Mistrz Czaran Singh i Satsangowie nigdy nie przyjmują prezentów od ludzi, bo wiedzą, że są one zanieczyszczone?

M: Oczywiście!

Q:       No i jeszcze to, że on przyjmuje tylko rzeczy związane z jego pracą, powiedzmy, dla głodnych, jeśli ktoś ofiarowuje jedzenie dla ludzi. Ale dla siebie nigdy nie przyjmuje prezentów, ani prezentów dla aszramu. A od niektórych ludzi nigdy nie przyjmuje niczego.

M: Płaci zawsze za to, co je lub co dostaje od swoich uczniów. Martwi się o swoją osobistą karmę. Martwi się o nią bardzo, ale to bardzo.

Q:       Martwi się o swoją karmę?

M: Tak, oczywiście, bo inaczej brałby, przynajmniej od swoich uczniów, a on płacił za każdy posiłek, który jadł, w każdym domu, nawet u swoich uczniów.

Q:       Och, w domu swoich uczniów także? Tego nie wiedziałam.

M: Pewnie nie miał wystarczająco dużo zasług i wiedział o tym. Także chciał dać przykład swoim uczniom, że nawet taki Mistrz nie ośmiela się przyjmować ofiar od innych, więc jak śmielibyśmy my? To dlatego uczę wszystkich moich uczniów, żeby nigdy niczego nie przyjmowali.

Q:       A co z innymi ludźmi, którzy nie są mnichami, którzy cały czas przez całe swoje życie wymieniają prezenty?

M: Uczyłam was, żebyście starali się nie przyjmować rzeczy, kiedy nie jest to konieczne, a kiedy ktoś wam coś daje, postarajcie się dać mu coś innego w zamian, nawet jeśli jest to wasz krewny. W małej książeczce uczyłam was tego. Po inicjacji dałam wam taką małą książeczkę.

Q:       Jeszcze jej nie przeczytałam, lecz dobrze to wiedzieć. Dobrze, że mi powiedziałaś.

M: Powinnaś ją przeczytać.

Q:       Dobrze, przeczytam.

M: Cokolwiek przyjęliście przed inicjacją, w porządku, dobrze, nie wiedzieliście. Lecz po inicjacji musicie uważać, co jecie, co przyjmujecie, a nawet, kogo dotykacie.

Q:       Och! Zaproszono mnie dzisiaj na herbatę. To nieważne, prawda? Wypiłam rumiankową herbatę.

M: Nawet to, kto obok ciebie siedzi, albo kto cię dotyka, ma duży wpływ na ciebie. Jeśli dobrze medytujesz i jeśli zawsze jesteś skoncentrowana na Bogu, to wtedy nie jest ważne, że ktoś ci coś daje, mówię o małych przedmiotach. To nie jest ważne. I to, kto cię dotyka lub obejmuje, nie będzie miało takiego efektu. Lecz jeśli nie medytujesz dobrze i dopiero weszłaś na tę drogę, nie uważasz na nic i jesz byle co, i obejmujesz byle kogo, czy dotykasz każdego, kogo spotykasz, to zawsze będziesz miała kłopoty. Oczywiście, jeżeli masz wiele błogosławieństwa i mocy, wtedy wszystko, czego dotkniesz, ulegnie przemianie. Lecz jeśli nie jesteś jeszcze wewnętrznie ustabilizowana, to oni zmienią ciebie. Rozumiesz? Dlatego, kiedy przebywasz z ludźmi nieuduchowionymi, czujesz większy ciężar i twój poziom spada, i bardzo szybko stajesz się prawie taka jak oni! Naprawdę, sama wiesz.

Q:       Tak, tak jest naprawdę. Wiem to z doświadczenia.

M: Tak, sama o tym wiesz. Tak! Tak! Nie mówię niczego, co nie jest prawdą. Nawet mistrz zostaje zanieczyszczony na jakiś czas, a co dopiero zwykli ludzie? Tak, ale oczywiście istnieje różnica między dorosłym a dzieckiem. Jeśli dziecku zdarzy się wpaść w błoto, to nie potrafi się ono samo z niego umyć. Lecz jeśli będzie to dorosły, to potrafi natychmiast się z niego wydostać i oczyścić. Taka jest różnica. Rozumiesz?

Q:       Rozumiem.

M: Uczę więc moich mnichów, że nawet, kiedy prowadzą samochód, albo biorą pieniądze lub dotykają ludzi, powinni wkładać rękawiczki.

Q: Rękawiczki?

M: Tak, rękawiczki. To dlatego dawni mnisi, a nawet współcześni mnisi, nigdy cię nie dotkną. Tak. Hindusi, kiedy dają ci błogosławione jedzenie, rzucają je w twoje ręce z odległości 2 kilometrów.

Q:       Tak, to prawda.

M: Postępują tak wobec mnichów i mniszek, nie tylko wobec zwykłych ludzi. Ze mną też tak się obeszli. Rzucali mi błogosławione jedzenie z nieba! Z sufitu! Nie wiem, kto kogo błogosławił. Podzieliłam się później tym błogosławionym jedzeniem z krowami. Stąd pochodzi obyczaj w Indiach związany z niedotykalnymi. Nie było to złe. Zaczęło się od inicjowanych, którzy starali się unikać, zmniejszyć zanieczyszczenie ze strony nie inicjowanych. Teraz przerodziło się to w zwyczaj pozbawiony sensu. Wszyscy razem są zanieczyszczeni. Co jest złego w dotykaniu czy w niedotykaniu? Rozumiesz? Oboje są tacy sami, ,,dotykający” i ,,dotykany”, tacy sami. Prawdziwi Brahmini to ci, którzy zostali zainicjowani w dawnych czasach, gdy mieli żyjącego mistrza. Po tym, jak mistrz umarł i wymarło tamto pokolenie, skończyła się linia przekazu. Dzieci urodzone w rodzinach tamtych Brahminów nie mają nawet mistrza, nie były inicjowane, nie są czyste, nie posiadają nic. Nie ośmielają się dotykać innych z powodu zwyczaju, chociaż oboje są zanieczyszczeni, oboje są brudni. Rozumiesz? Bardzo wiele zwyczajów pochodzi z duchowego dziedzictwa. Nie ma w nich naprawdę nic złego, tylko nie mają one już sensu, to wszystko. To tak jak Św. Jan, który był wielkim świętym, i jeśli nawet chrzcił ludzi tylko wodą, to posiadał moc przekazywania im energii. Lecz teraz w kościele pokropią cię samą wodą, zupełnie bez jakiejkolwiek mocy.

~Supreme Master Ching Hai

piątek, 14 maja 2010, pureocean

Polecane wpisy

  • Rozmowy o Prawdzie część 26

    Prawdziwy Mistrz musi być wszechobecny M: Wiesz, prawdziwy mistrz, prawdziwie, w pełni oświecony mistrz musi być wszechobecny, to jedyne potwierdzenie. To znac

  • Rozmowy o Prawdzie część 25

    Seks i nauki pewnego cokolwiek oświeconego mistrza Q: Miał on wielu inteligentnych uczniów, ludzi bogatych i wykształconych. M: Dlatego, że byli to intelektua

  • Rozmowy o Prawdzie część 21

    Sen u jednego mnicha, u innego jest medytacją Q: Bueno! Uświadamia on sobie, że są święci, że jest Bóg, czy więc żyjąc z taką myślą, może on być szczęśliwy pr