Blog > Komentarze do wpisu
Rozmowy o Prawdzie część 21

Sen u jednego mnicha, u innego jest medytacją

 

Q:       Bueno! Uświadamia on sobie, że są święci, że jest Bóg, czy więc żyjąc z taką myślą, może on być szczęśliwy przez cały czas?

M: Tak, z jednej strony, lecz z drugiej nie może pozwolić sobie na to, żeby zawsze pozostawać na tym poziomie. Musi cierpieć za grzechy ludzkich istot. Kiedyś jeden z wybitnych uczniów Buddy, miał on na imię...?

Q:       Ananda?

M: Nie, nie! Osoba świecka.

Q:       Kasyapa?

M: Nie, Kasyapa był mnichem. Chodzi mi o osobę świecką, to był bardzo sławny uczeń Buddy. Nieważne. Wiem, tylko zapomniałam. Dobrze? (Mistrzyni miała na myśli Vimalakirti). Był chory. Przewyższał poziomem wszystkich mnichów. Był bardzo mądry i oświecony. Wszyscy mnisi bali się go. Ktoś go kiedyś zapytał: ,,Dlaczego jesteś chory? Jesteś świętym, nie masz karmy. Jak możesz być chory?” On na to odpowiedział: ,,Wszystkie istoty są chore, dlatego ja jestem chory.” Ponieważ święci są bardzo wrażliwi. Są jednym ze wszystkimi istotami, dlatego potrafią odczuwać cierpienie każdej istoty i cierpią troszeczkę, troszeczkę za każdego, za każdą istotę. Dźwięk złamanego serca jest cichy. Nikt nie potrafi go usłyszeć, jedynie święty. Jest taka zabawna historia o dwóch mnichach z Chin. Jeden mnich, który mieszkał w górach, cały czas medytował, wiódł bardzo czyste i święte życie. A drugi mnich cały czas gdzieś wędrował, wyglądało na to, że nigdy nie medytował. Pewnego dnia, ten nigdy-nie-medytujący mnich przyszedł w góry do chaty tego medytującego mnicha i przespał tam jedną noc. Ten pierwszy mnich był bardzo święty, nie chciał tak naprawdę mieć z nikim nic do czynienia i nie chciał nikogo u siebie przyjmować, ale drugi mnich po prostu się tam wpakował i położył się spać. Cóż więc mógł tamten uczynić? I całą noc chrapał. Rano świątobliwy święty nakrzyczał na niego: ,,Chrapałeś całą noc i przeszkadzałeś mi w medytacjach! Ty wstrętny hałaśliwy mnichu! Sam nie medytujesz i w dodatku przeszkadzasz mi medytować!” Na to śpiący mnich odpowiedział: ,,Ty niegodziwy mnichu! Nie potrafiłeś nawet wejść w samadhi, kiedy medytowałeś. Wierciłeś się i zabiłeś jedną mrówkę, a drugiej złamałeś nogę. Tak bardzo płakała przez całą noc, że nie mogłem spać!” (Śmiech).

Q:       To świetna historia!

M: Różne poziomy. W porządku? To wszystko. A wy idźcie do domu i nie łamcie nóg mrówkom, i nie sprawiajcie mi kłopotów.

Q:       Pokazuje to względność medytacji.

M: Tak. Jest jeszcze inna historia o Mistrzu Lin Czi w Chinach. Kiedy Mistrz Lin Chi był jeszcze uczniem, zawsze spał. Spał wszędzie. Ale wy go nie naśladujcie! Dobrze? Mówię o Mistrzu Lin Czi, nie o was. Pewnego dnia spał w sali medytacyjnej, w kącie, i zobaczył, że wchodzi jego Mistrz. Udając, że się go boi, wziął swoją poduszkę i śpiwór, i poszedł schować się w drugim kącie, i spał dalej. Mistrz znał Lin Czi. Tak, znali się dobrze. Wtedy Mistrz poszedł prosto do sali medytacyjnej i zobaczywszy siedzącego tam mnicha, który medytował, kopnął go, mówiąc: ,,Ty śpiący mnichu! Udajesz, że co robisz? Powinieneś nauczyć się medytować tak jak Lin Czi tam w kącie”. (Śmiech). Mnich nie mógł w to uwierzyć. Bo wiesz jak siedzi mnich. W tych wszystkich szatach, dostojnie, przed posągiem Buddy..., i mimo to dostaje kopniaka w tyłek. (Śmiech). Paląc kadzidło przed sobą, rozumiesz. Nie poruszy się dotąd, aż nie wypali się całe kadzidło. Ale ruszał się cały w środku. Dlatego, chociaż Lin Czi był przykryty śpiworem, Mistrz powiedział, że on medytuje, a że tamten mnich, który siedział, śpi. Rozumiecie? To są różne poziomy. Tak, Lin Czi spał, lecz nigdy nie spał. Spało tylko ciało. Jego umysł był zawsze oświecony. Cokolwiek by nie robił, zawsze był skoncentrowany na sobie. Nigdy nie odrywał się od środka. Natomiast ten drugi mnich siedział jak kawał drewna, jego umysł podążał jednak we wszystkich kierunkach, a on nie potrafił na to nic poradzić. Starajcie się więc koncentrować i nie krytykujcie wyglądu innych ludzi. Współpraktykujący, niektórzy, nie są tacy na jakich wyglądają. Ktoś mnie przed chwilą zapytał: ,,Jaka jest różnica między twarzami i jak różne twarze mogą mieć ludzie?” Tak, nie ma żadnej różnicy. Jeśli ktoś towarzyszyłby mi codziennie, to pomyślałby: ,,Ach! Co takiego robi Mistrzyni? Je, śpi, nie robi nic”. Lecz inni uczniowie opowiadaliby różne historie, o tym jak Mistrzyni jest zajęta przez 24 godziny dziennie w różnych częściach świata. Rozumiecie? Dobrze. Tak więc to, jak mistrz wygląda i to, co mistrz robi, to są dwie różne sprawy. To jak wygląda mistrz zależy od naszego poziomu. Możemy zrozumieć mistrza jedynie wtedy, kiedy jesteśmy na jego poziomie, lub prawie na jego poziomie.

~Supreme Master Ching Hai

 

środa, 24 marca 2010, pureocean

Polecane wpisy

  • Rozmowy o Prawdzie część 26

    Prawdziwy Mistrz musi być wszechobecny M: Wiesz, prawdziwy mistrz, prawdziwie, w pełni oświecony mistrz musi być wszechobecny, to jedyne potwierdzenie. To znac

  • Rozmowy o Prawdzie część 25

    Seks i nauki pewnego cokolwiek oświeconego mistrza Q: Miał on wielu inteligentnych uczniów, ludzi bogatych i wykształconych. M: Dlatego, że byli to intelektua

  • Rozmowy o Prawdzie część 24

    Prawdziwy chrzest odbywa się poprzez światło i dźwięk Q: Dlaczego Jezus powiedział, że musimy być ochrzczeni i wodą, i duchem? M: Nie. On tego nie powiedział.